Trzecia cywilizacja Europy (Peter Gerrensford Ellis – Druidzi – recenzja / Stanisław Załuski

0
22

Smutna to książka. Smutna, ponieważ mówi o wielkości, a zarazem zagładzie jednej z trzech wielkich cywilizacji starożytnej Europy. Muszę przyznać, że ciężko mi się ją czytało. Autor, udowadniając tym swą niezwykłą erudycję, zasypał mnie lawiną nazw, nazwisk, wydarzeń i mitów, z których wiele było mi obcych. Cywilizację Grecji i Rzymu przyjmujemy niejako z mlekiem matki, natomiast cywilizacja Celtów jest nam daleka, jakby pochodziła z innego kontynentu. A przecież rozprzestrzeniała się ona z samego serca Europy, wyrosła u źródeł Dunaju, Renu i Rodanu, na obszarze dzisiejszej Szwajcarii, południowych Niemiec, zachodniej Francji, z miejsc, które zna dobrze każdy kulturalny Europejczyk.

Jakie złe moce sprawiły, że Celtowie zostali niemal zapomniani, że z wielkiego szczepu obejmu­jącego swym zasięgiem obszar od Oceanu At­lantyckiego po Anatolię i od Italii po Danię, pozostało zaledwie 16 milionów ludzi, z których tyl­ko 2,5 miliona potrafi się porozumieć w jednym z celtyckich języków? Zabrano im sławę mędrców, pomysłowość wynalazców (kto dziś wie, że tak podstawowy produkt codziennego użytku jak mydło wymyślili Celtowie, a właściwie ich kasta inteligencka, bo tak chyba można nazwać drui­dów?). Jako jedni z pierwszych posiedli umiejętność wytapiania i obróbki żelaza, co umożliwiło im sporządzenie lepszej niż u innych narodów broni. Dzięki swym mieczom, toporom i włóczniom zdołali w połowie ostatniego tysiąclecia przed naszą erą podbić i skolonizować ogromne połacie Europy.

Nie wiadomo co by było gdyby w roku 387 p. n. e. Celtowie nie zadowolili się pokaźnym okupem wymuszonym na pokonanych już Rzymianach i zdobyli broniony ostatkiem sił Kapitol. Być może Europa stałaby się wówczas celtycka, nie łacińska. I my wszyscy wyroślibyśmy w zupełnie innej kulturze i cywilizacji. Sympatie autora omawianej tu książki Petera Gerrensforda Ellisa Druidzi zdają się wyraźnie przychylać na stronę Celtów. Ellis czyni to wbrew uznanym autorytetom, przede wszystkim głównemu pogromcy i katowi narodów celtyckich – Cezarowi, który chciał widzieć w pokonanych przeciwnikach jedynie dzikich barbarzyńców.

Celtowie dzielili się na cztery kasty: druidów, czyli ludzi wykształconych, wojowników, wytwórców i robotników. Książka Ellisa poświęcona jest tej pierwszej, najważniejszej grupie. świadczą o tym same tytuły rozdziałów: „Pochodzenie dru­idów”, „Druidzi w oczach Greków i Rzymian”, „Druidzi w oczach Celtów”, „Druidki” (ko­biety należące do kasty druidów), „Religia druidów”, „Obrządki druidów”, „Mądrość druidów”, „Szko­ły druidów” „Księgi druidów”, „Druidzi jako: filo­zofowie, sędziowie, historycy, poeci i muzycy, le­karze, wróżbici, astronomowie i astrolodzy, magowie”.

Jak widać z tego wyliczenia druidzi pełnili róż­norakie funkcje w państwie, niemal wszystkie naj­ważniejsze prócz wojskowości, która była domeną królów, jednak i w przypadku wojny wiele zależało od postawy druidów, potrafili oni, dzięki swemu autorytetowi, zagrzewać wojowników do walki lub godzić zwaśnione strony. „Druidzi nie byli zwykłymi pogańskimi kapłanami czy kapłankami – pisze Ellis. – Sugerowałbym raczej… że dru­idzi stanowili kastę porównywalną do grupy społecznej, która rozwinęła się także w innej społeczności indoeuropejskiej – braminów w kulturze hinduskiej. Bramini byli warstwą uczonych i badaczy i uznawano ich za najwyższą kastę hinduską, sprawowali oni funkcje kapłańskie, ale nie ograniczali się jedynie do kapłaństwa”.

Władztwo Celtów nad Zachodnią i Środkową Europą zostało zniszczone przez Rzymian. Niedokończenie rozpoczętego dzieła mści się. Celtowie zrezygnowali z podbicia całej Italii, w trzysta lat później legiony Cezara wzięły na nich okrutny odwet. „Rzymianie wygnali druidów najpierw do Galii, potem do Brytanii – pisze Ellis. – Druidzi stanowili najwyższe zagrożenie dla Rzymu, ponieważ ich nauki i filozofia niebezpiecznie zagrażały rzymskiej ortodoksji. Rzymianie wyznawali wartości materialne, druidzi zaś duchowe. Dla Rzymian Państwo było monolityczną strukturą rozciągającą się nad terytoriami celowo podporządkowanymi hierarchicznie. Dla druidów państwo istniało za wspólnym moralnym przyzwoleniem, z całkowicie mityczną ideą centralną. U podstaw prawa rzymskiego leżała własność ziemi powierzona głowie rodziny, podczas gdy druidzi zawsze uznawali wspólną własność. Rzymianie postrzegali swe kobiety jako rodzicielki dzieci i przedmioty przyjemności, druidzi zaś włączali kobiety do życia politycznego i religijnego”.

Dlaczego jednak tak mało dziś wiemy o starożytnych Celtach i ich intelektualistach – druidach? W pewnym okresie ich kultura dominowała w Europie, a po upadku Rzymu, w wiekach od V do X to oni, już ochrzczeni, stali się skarbnicą przechowującą zdobycze kulturalne i cywilizacyjne świata antycznego. W morzu germańskiego barbarzyństwa, jakie zalało wówczas Europę klasztory irlandzkie błyszczały niby latarnie na skałach pośród wzburzonego żywiołu. Jak się zdaje brak wiedzy, lub też wiedza tendencyjnie zniekształcona pochodzi z braku pisma. Całą swoją tradycję druidzi, z pokolenia na pokolenie przekazywali ustnie. Nie wynikało to z nieumiejętności stworzenia własnego alfabetu lub przyswojenia obcego. Druidów obowiązywał formalnie zakaz zapisywania swej wiedzy, choć tu i ówdzie znajdujemy inskrypcje w językach celtyckich świadczące o próbach łamania tabu.

Kiedy nie istnieje udokumentowana pisemnie własna historii, trudno się bronić. Informacje o starożytnych Celtach, jakie dotarły do naszych czasów, pochodzą głównie ze źródeł rzymskich i greckich. Zostały spisane przez wrogów, którzy chcąc usprawiedliwić swe podboje i masakry przedstawiali pokonanych jako rasę niższą. Stąd – dowodzi Ellis – tak wiele insynuacji, pomówień i przekłamań historycznych.

Książka brytyjskiego pisarza przybliża nam nie tylko przodków dzisiejszych Irlandczyków, Walij­czyków i Bretończyków. Biorąc pod uwagę zasięg celtyckiego panowania – rzuca także nowe światło na dzieje całej Zachodniej i Środkowej Europy.

Stanisław Załuski

Peter Gerrensford Ellis – Druidzi

Wyd. Cyklady; Warszawa 1998 r.