Terra incognita / Kazimierz Babiński

0
86

          Żuławy obrosły. Nie tylko trzcinami, tatarakiem, wierzbami i tym wszystkim, co w wiecznie wilgotnej i urodzajnej glebie znajdzie pożywkę, ale i niedomówieniami, wyobrażeniami zrodzonymi z polityk historycznych i powierzchownego postrzegania tego nadal zagadkowego świata. Przyjezdnych i przejezdnych nie wdających się w zawiłości historii zachwyca płaski krajobraz, rzędy topól i wierzb, dawne budownictwo, resztki infrastruktury gospodarczej i przemysłowej, w tym wąskotorowej kolejki, jazów i śluz.

          Terra ubi leones … No, może niedosłownie, gdyż znawcy przedmiotu wykluczają ich obecność. Przynajmniej na razie. Nadwiślański wąż pyton działał na wyobraźnię mieszkańców Warszawy i okolic, a więc wystarczyłby rozmyty i przez to powiększony ślad kocich łap, potem plotka i …, kto wie … Póki co, sfera tych rozważań jest bardziej przyziemna, ale nie końca pozbawiona tajemnicy, fantastyki i baśniowości, które zawsze powodują zwiększenie zainteresowania, ciekawość, hiperbolizację zjawisk, spory i z czasem – potrzebę ich weryfikacji.

          Współczesnemu podróżnikowi po Żuławach niczego nie ułatwia onomastyka i semantyka, a raczej gmatwa. Nazywając je Wiślanymi skłania do podejrzeń, że istnieją też  Narwiańskie, Biebrzańskie lub Odrzańskie. Ponadto dzieli je na Elbląskie, zwane kiedyś przez Niemców Elbinger Werder, Malborskie – Grosses Werder i Gdańskie – Danziger Werder; werder, to grobla, wał, wyspa na rzece – zëława (żuława). Do tego dochodzą potoczne podziały na „te po lewej stronie Wisły” (patrząc od strony Zatoki Gdańskiej) i „te po prawej”; w potocznym obiegu twierdzi się z przekonaniem, nie popartym zresztą żadnymi dowodami, że te po lewej są bardziej „żuławskie”, a więc bardziej prawdziwe, lepsze. Niekiedy ten obszar bywa nazywany kontrowersyjnie „Dolnym Powiślem” lub zamiennie – „Gdańskim Powiślem”. Tereny przy Mierzei Wiślanej, to dawne „Morskie Żuławy”.1) A co z ich granicami i próbami ustalenia, gdzie wędrowiec się znajduje? Granice podziałów są rozmyte, umowne, z mglistymi punktami odniesienia, więc próżno szukać ich na mapach. Trudno oprzeć się myśli, że Livingstone i jemu współcześni podróżnicy, odkrywcy, pisarze, geometrzy i geografowie mieli jednak o wiele łatwiej. Ci ostatni oznaczali na mapach granice poznania nanosząc na niezbadane i nie nazwane tereny wytwory zoologii fantastycznej: smoki, chimery, centaury, jednorożce, minotaury, które za naszych czasów zebrał i skatalogował Jorge Luis Borges, wybitny argentyński pisarz.

          Aż trudno uwierzyć, że mieszkańcy Żuław nie „wyprodukowali”2) wierzeń i mitologii, przynajmniej o czymś takim nigdy nie słyszano, chociaż są próby odtworzenia legend, które według XIX-wiecznych badaczy istniały na tym obszarze, czego dowodem jest praca  Anny Koprowskiej-Głowackiej „Legendy z Żuław i Dolnego Powiśla” wydana w roku 2014.

          Nie było tu, jak na Kaszubach, lokalnych duchów, bogów, demonologii, zabobonów i przesądów. Lokalna, pragmatyczna i technologicznie zaawansowana społeczność nie znała myślenia magicznego. W chronologii „magia – religia – nauka” sytuowała się na styku religii (nie przesadnie) i nauki starając się bez szkody godzić obie dziedziny. Przede wszystkim liczyła się rodzina, praca, także społeczna i sąsiedzi. Heinrich Dyck, mający posiadłość nad Szkarpawą, zanotował w dzienniku pod datą 6 października (niedziela) roku 1878: „Tato, Annchen i ja pojechaliśmy do kościoła. Kazanie wygłosił pan A. Reger. Na organach grał H. Dyck.”3), zaś dwa tygodnie później, 20 października (niedziela): „Wcześnie z rana zaczęło padać. U nas w kościele była Eucharystia, ale my nie byliśmy. U Conradów były poprawiny i Gretchen miała swoje urodziny. Rodzice też przyjechali”.4) 

          Tej społeczności nie ma już od prawie 8. dekad. Jednak z upływem czasu każda przeszłość obrasta mitami. Tak jest z Żuławami. Za sprawą polityki historycznej uprawianej po wojnie powstał mit przypisania nowoczesnej infrastruktury, dróg, zabudowań i w konsekwencji – niezwykle wydajnej gospodarki tylko jednej nacji: kolonistom holenderskim wyznania mennonickiego5). W potocznym myśleniu wszystko na Żuławach jest holenderskie albo zamiennie – mennonickie, chociaż nie wszyscy Holendrzy byli wówczas tego wyznania lub nie wszyscy mennonici byli i są Holendrami. Zwrócił na to uwagę Jarosław R. Kubacki zastanawiając się nie tyle i nie tylko nad tym bezrefleksyjnym powtarzaniem i utrwalaniem tego obiegowego poglądu i dostrzegając weń brak logiki, co nad konfliktem między surowymi zasadami wyznania, które z własnej woli wybrali, a nowoczesnymi technikami gospodarowania i sposobami pogodzenia obu sfer;6) istotę rzeczy dobrze oddaje film „Świadek”7), chociaż jego akcja toczy się wśród amiszów,  amerykańskiej odnogi mennonickich emigrantów.

          Mennonici przybyli na Żuławy około roku 1555, gdy Kościół katolicki zmusił ich jako odszczepieńców do opuszczenia kraju. Depresyjne tereny żuławskie przypominały holenderskie, więc szybko się adaptowali i zasymilowali, przy tym doskonale sobie radzili  z regulacją wód i dostosowywaniem ziemi do celów rolniczych. Od nich zaczyna się niedopowiedziana historia Żuław i spreparowany przez germanofoba I sekretarza PZPR Władysława Gomułkę i jego ekipę polityczny mit założycielski Żuław. W jego obręb wrzucono także przed- i powojennych Polaków; ten mit był utrwalany w latach 80., czego dowodem jest neosocrealistyczny w formie i treści telewizyjny serial (11 odcinków) „Pan na Żuławach” (1984, reż. Sylwester Szyszko) o Polakach – repatriantach z Francji, którzy osiedlili się na Żuławach Wiślanych.

          Celem tej manipulacji było pominięcie Niemców (ewangelików, mennonitów, kalwinów, protestantów), którzy na tych terenach byli od zawsze i u siebie. To oni de facto stworzyli ten krajobraz, drogi, budownictwo, kulturę, szkolnictwo i znieśli pańszczyznę. Z przyczyn politycznych wielokulturowość zastąpiono monokulturą starając się wyprzeć ze świadomości i pamięci wszystko, co niemieckie. Już przed wojną „na Powiślu poszukiwano  narracji o polskiej przeszłości regionu – pisze Aleksandra Paprot-Wielopolska, – zwłaszcza w jego północnej części, w obrębie tzw. ziemi malborskiej, zamieszkiwanej przez ludność polską posługującą się gwarami malborskimi. Na jej obrzeżach i licznie w południowej części Powiśla żyła też ludność niemiecka, a w zachodniej części wzdłuż Wisły – holenderska. Natomiast na Żuławach grupa polska nie była tak liczna, jak na Powiślu. W delcie Wisły przeważała ludność niemiecka, obecni byli tu także przedstawiciele narodowości holenderskiej. Polacy przed 1945 r. przybywali na Żuławy najczęściej w ramach prac sezonowych w gospodarstwach zamożnych niemieckich właścicieli ziemskich. Można zauważyć więc, że tuż po wojnie, a następnie w okresie PRL-u, różnego rodzaju instytucje i organizacje z Powiśla miały możliwość odwoływania się do polskich wątków w historii regionu w celach propagandowych. Na Żuławach natomiast trudno było wskazać na ślady dziedzictwa narodowego Polaków. W związku z tym skupiano się wówczas na nowych, powojennych osadnikach – pionierach Żuław, podkreślając przy tym trud ich pracy wniesiony w osuszanie i zagospodarowywanie regionu.”8)

          Drzwi do przeszłości zostały solidnie zatrzaśnięte, aby przez żadną szczelinę nie przedostały się jej duchy, a z nimi prawda. Niewielu jest zainteresowanych rewizją i dekonstrukcją tego mitu, bo ten, jak wiele innych jest potrzebny i społeczności lokalnej i każdej władzy. Władanie mitem i jego kontrolowanie daje poczucie panowania nad rzeczywistością, wrażenie jej kształtowania i wykorzystywanie do osiągnięcia różnych założonych celów. Może też, kto wie, przydać się w najmniej oczekiwanym momencie dziejowym.

          Warto zwrócić uwagę, że manipulowanie historią do celów propagandowych nie było właściwością li tylko partii i kolejnych rządów poprzedniego systemu oraz ówczesnego Kościoła katolickiego, który wyprodukował mit świętości kontrowersyjnego zakonnika Maksymiliana Kolbego, antysemity i nacjonalisty, i wyniósł go na ołtarze w roku 1971. Mitotwórcza działalność kolejnych partii i rządów po roku 1990 trwa w najlepsze, by wymienić mit okrągłego stołu, mit tzw. żołnierzy wyklętych, mit narodzin IV RP, mit rozpoczęcia II wojny światowej w dniu 1 września (czyli czego? klęski? wojna w tym dniu nie była „światowa”, lecz lokalna, a światową stała się 2 lata później), mit powstania warszawskiego (wygraliśmy ale przegraliśmy honorowo) …    

          Zainteresowanie mennonitami faluje. Nie da się zaprzeczyć. Wraca, po czym zanika, by niespodziewanie wychynąć z powodu różnych wystaw, jarmarków regionalnych, stosowania „stylistyki żuławskiej” w budownictwie mieszkaniowym, odkryć archeologicznych, dyskusji, niszowych publikacji, popularnych artykułów powtarzających obiegowe opinie, sesji popularnonaukowych, odczytów,  obchodów różnych rocznic, jak np. ostatnio 500-lecia reformacji – ruchu odnowy w Kościele katolickim zapoczątkowanym przez Marcina Lutra w roku 1517; de facto nastąpił wówczas rozłam i powstał protestantyzm, do którego mennonici są zaliczani, lecz i to wbrew licznym encyklopediom, leksykonom i podręcznikom jest poddawane w wątpliwość przez część badaczy tego wyznania9). Powracają spory o dorobek mennonitów, wkład w kulturę materialną i duchową, który jest poddawany kolejnym ocenom i rewizjom.

Luty, 2021.     

                                                                                                     Kazimierz Babiński

Przypisy:

1 Zob: Ludwig Passarge, Z wiślanej delty. Tczew, Gdańsk, Żuławy, Malbork. Szkice z podróży 1856, przeł. Wawrzyniec Sawicki, Gdańsk 2016, s. 191.

2 Określenie użyte przez Leszka Kołakowskiego w: Obecność mitu, Warszawa 2005.

3 Heinrich Dyck, Dziennik Żuławski 1878, tłumaczenie Małgorzata Rysicka, Sztum – Nowy Dwór Gdański 2015, s. 64.

4 Tamże, s. 65.

5 W języku polskim są dopuszczalne dwie wersje pisowni, tj. „mennonici” i „menonici”. W tekście przyjąłem pisownię: „mennonici”.

6 Jarosław R. Kubacki, Menonici. Pracowici budowniczowie polderów czy enfants terribles reformacji?, w: „Herito” 2017, nr 28.

7 Tytuł org.: Witness (1985), reż. Peter L. Weir.

8 Aleksandra Paprot-Wielopolska, Powojenne mity i tradycje Ziem Zachodnich i Północnych a ich kontynuowanie i odtwarzanie w czasach współczesnych – przykład Żuław i Powiśla, https://www.academia.edu [dostęp: 10 lutego 2021 roku].

9 Walter Klassen, Anabaptism: Neither Catholic nor Protestant, Conrad Press; Revised Edition edition (1981).

Obraz wyróżniający:

Dom podcieniowy w Nowej Kościelnicy

https://pl.wikipedia.org/wiki/Dom_podcieniowy#/media/Plik:Dom_podcieniowy_w_Nowej_Ko%C5%9Bcielnicy.jpg