O wychowaniu muzycznym /   Marek Weiss Grzesiński   

0
25

Czy zamiast wprowadzać nową dyscyplinę naukową do Kopernikańskiej Akademii Nauk, czyli biblistykę, której zalet nie potrafię docenić, czy też zamiast nauczać w szkole katechizmu, nie warto byłoby raczej uczyć w szkole obowiązkowo muzyki – od podstaw do maturalnej wiedzy wysokiej?

Po pierwsze to prawdziwa i skomplikowana wiedza naukowa oparta na faktach akustycznych i historycznych, a nie jakieś fantazje zacnych, ale niekoniecznie wyedukowanych marzycieli.

Po drugie muzyka uczy nie tylko harmonii dźwięków, ale też harmonii świata. Uczy, że został on zbudowany w oparciu o matematyczny porządek i żaden marzyciel tego nie podważy. Muzyka uczy, że ten czasami prosty, a czasami bardzo skomplikowany porządek potrafi być piękny i wzruszający. Zagłębiając się w jego tajniki odnajdujemy mistyczne uniesienia i wielkie emocje jak podczas wpatrywania się w rozgwieżdżone niebo, albo w oczy ukochanej osoby.

Wielka tajemnica tej dyscypliny nie jest łatwa do przeniknięcia i wymaga cierpliwości, czasu i dobrej woli. Zdecydowaną pomocą służy tu możliwość tworzenia muzyki we własnym zakresie. Może to być przygrywanie sobie na gitarze do ulubionych piosenek, czy brzdąkanie na pianinku jakiejś znanej melodii, ale też komponowanie swojej, nie znanej nikomu. Jeśli ktoś ma talent, to od prostej melodii szybko przejdzie do wspomagania jej akordami, a w dalekiej perspektywie do własnej symfonii.

Na przykładzie muzyki uczymy się wtedy na czym polega budowanie świata i jakie to jest trudne. Tłumaczył mi to kiedyś największy polski kompozytor Krzysztof Penderecki spacerując ze mną alejkami swojego wspaniałego ogrodu, gdzie zasadził tysiąc drzew. Był prawdziwym mędrcem szanowanym w całym świecie muzycznym przez najwybitniejszych jego przedstawicieli. Nauczył mnie też jednej z wielkich prawd o istocie muzyki. Otóż artysta, który ją wykonuje, może być samotny jak Bóg w chwili stwarzania świata. Tacy giganci jak Paderewski, czy Zimmerman, Menuhin, czy Mutter nie potrzebują nikogo do pomocy, by wywołać w nas wielkie wzruszenia.

Ale jakim cudem jest grać z kimś razem! Od początków historii muzyki ludzie odkryli, że istnieje coś tak pięknego, jak wspólnota muzykujących grajków. Duet jest rozkoszą, ale jeszcze większą może być trio. Wspaniałość muzyki pozwala grać także w kwartecie i niezliczona ilość kompozycji na taką właśnie ilość wykonawców zaowocowała tradycją koncertowania przy lada okazji, nie tylko w salach koncertowych, ale i na imieninach pani aptekarzowej w małym miasteczku, czy w ponurych więzieniach na samym dnie ludzkiego świata. Niewielka grupa oddanych wspólnemu muzykowaniu  szczęśliwców potrafi zapomnieć o otaczającym ich oceanie ciemności, i przez te chwile przekazywania sobie dźwięków, tak magicznie uporządkowanych, znaleźć się w rajskim ogrodzie.

Można w muzyce poczuć piękno nagrzanej słońcem trawy, widok łagodnych wzgórz nad kryształowymi strumieniami i śpiew ptaków w wysokich gałęziach drzew. Ale najbardziej wstrząsające widoki, jak łańcuch Alp ze szczytu Matterhornu, można odnaleźć w brzmieniu wielkich orkiestr, gdzie każdy muzyk jest precyzyjnie dopasowaną do całości cegiełką ogromnej budowli, której czarodziej z batutą strzeże przed zawaleniem się i ruiną.

To jest dopiero wielki tryumf muzyków, kiedy Piąta Symfonia Beethovena odzywa się do nas jednym potężnym głosem i utwierdza nas w poczuciu, że człowiek jest wielki, skoro potrafi stworzyć coś tak złożonego i harmonijnego, że piękno tego dzieła zapiera dech w piersi.

A jeśli jeszcze na tle takiej potężnej muzyki Sophie Mutter zechce ujawnić nam w koncercie D-dur tegoż kompozytora swoje samotne wyznanie najpiękniejszych uczuć, jakie człowiek może odnaleźć w sobie na tym świecie, to zrozumiemy wtedy, że nic wspanialszego od muzyki nie istnieje i dlatego ci, co potrafią ze swoich instrumentów wydobyć te cuda, godni są nie tylko najwyższego uznania, ale też miłości i wdzięczności za długie lata, jakie musieli poświęcić, żeby spotkać się wszyscy razem tu i teraz z nami zasłuchanymi i rozumiejącymi, że świat został stworzony pięknie i mądrze.

Czy więc nie warto o tym uczyć dzieci, zamiast o tym, że szczęście i rozkosz to wymysł szatana, a człowiek jest grzeszny i pełen win, za które musi pokutować i umartwiać się? Może czas zastąpić katechetów muzykami w każdej szkole!”

                                                                Marek Weiss Grzesiński

Obraz wyróżniający: Obraz Shlomaster z Pixabay

Redakcja muzyki klasycznej – Tomasz Diakun