Powstanie Styczniowe w dramaturgii polskiej.

0
56

Powstanie Styczniowe w dramaturgii polskiej.

Wczoraj obchodziliśmy kolejną rocznicę Powstania Styczniowego, od roku jego wybuchu minęło 158 lat. Jego wybuch, przebieg i tragiczne skutki odcisnęły wyraźne piętno na naszej narodowej świadomości. Wydarzenia powstania trafiły do polskiej kultury. Prawie każdy z nas wie, że walczył w nim np. bohater „Lalki” Wokulski, któremu Prus kazał z chwilą wybuchu powstania porzucić szkołę i zaciągnąć się do oddziału powstańczego.  Skutkiem tego była jego zsyłka do Irkucka na Syberii.

Znane też są prace Artura Grottgera  autora cyklu „kartonów” o powstaniu styczniowym. Warto tu zauważyć, że w okresie pozytywizmu często uważano, że tylko malarstwo, a nie literatura (jak to było w przypadku powstania listopadowego), może w pełni oddać grozę wydarzeń Powstania Styczniowego. Wynikało to zapewne z powszechnego w czasach pozytywizmu przeświadczenia o znaczących funkcjach narracyjnych malarstwa, ale też z przygnębienia jakie musiała wzbudzać powstańcza klęska.

Bliższe jednak przyjrzenie się historii naszej literatury wskazuje, że powstanie trafiło i do niej. Nie tylko wspomniana „Lalka”, czy powszechnie znana nowela Stefana Żeromskiego „Rozdzióbią nas kruki, wrony”, opublikowana w 1895 roku. Wspomniane utwory literackie powstawały ponadto około trzydzieści lat po powstaniu. Tematem literatury powstanie stało się znacznie wcześniej. Gatunkiem literackim, który podejmował to zagadnienie był dramat.

Autorem pierwszego dramatu o roku 1863 był Józef Korzeniowski, ale napisana w ostatnich tygodniach życia poety „Nasza prawda” (1863), została ogłoszona drukiem dopiero w 1899 roku. W krótkiej scenie dramatycznej, toczącej się na małej polanie wśród lasu, gdzie obozem stoją powstańcy, występuje trzech starych i czterech młodych przedstawiających zapatrywania dwóch pokoleń na sprawę powstania. Starzy przestrzegają młodych przed daremnym przelewaniem krwi, zapał młodych przekonuje ich jednak i ustępują. Uznają, że są takie momenty w życiu ludów, w których rozum musi ustąpić sile natchnienia. Chwilę później jednak polana zapełnia się rannymi, uczestnikami przegranej walki.

Dramat jest gatunkiem literackim szczególnie nadającym się do konfrontowania różnych postaw, ukazywania konfliktów. Twórcy literatury, ludzie o szczególnej wrażliwości, nie mogli nie dostrzegać toczących się sporów, nie podjąć próby wyrażenia ich w sztuce.

Przykładem oddziaływania sytuacji politycznej na polską dramaturgię jest twórczość Józefa Narzymskiego (1839-1872), który swe dzieła już od debiutu włączył do walki politycznej. W 1861 roku napisał utwór sceniczny wymierzony przeciwko polityce „białych”, zatytułowany „Wielki człowiek powiatowy”. Dwa lata późnej powstała jego „Niekomiczna komedia”, w której zarysował sytuację polityczną przed wybuchem powstania. Narzymski wziął udział w Powstaniu Styczniowym, należąc do ugrupowania „czerwonych”.

Temat Powstania Styczniowego podjął autor postromantycznego dramatu politycznego Leonard Sowiński (1831-1887). W czasie studiów w Kijowie należał do postępowych ugrupowań studenckich. W 1862 roku za udział w manifestacjach patriotycznych został zesłany w głąb Rosji. Po uwolnieniu od 1868 roku mieszkał w Warszawie. W jego twórczości poetyckiej zauważamy wpływy romantyzmu oraz pewien pesymizm i duch antypozytywistyczny. W dramacie „Na Ukrainie” (Poznań, 1873) ukazuje straceńczą odwagę i poświęcenie uczestników ruchu powstańczego, walkę, która była w stanie nawet przełamać małostkowość i zachowawcze poglądy starszego pokolenia ziemiaństwa. Powstanie nie mogło jednak zwyciężyć z powodu wyrosłej z wielowiekowego ucisku wrogości chłopów ukraińskich, z premedytacją wykorzystywanej przez carskich urzędników. Postacią łączącą w jego dramacie różne środowiska jest student – syn chłopski i Ukrainiec, który wbrew izolacjonizmowi kolegów wybiera wierność dla przegranej sprawy polskiej, ale nie czuje się moralnie uprawniony do agitacji wśród rodaków.

Temat walk o niepodległość podejmował też poeta i dramaturg, Aureli Urbański (1844-1901), pisarz czynny w życiu kulturalnym Lwowa. W 1863 przerwał studia prawnicze, by wziąć udział w powstaniu. Później skończył wydział filozoficzny i pracował jako urzędnik.  Był on autorem dramatów, komedii i fars, a także tłumaczem librett i poetą. Uważany jest za epigona romantyzmu. W tej konwencji napisany jest jego cykl dramatyczny „1861-1863”, ( „Na poddaszu”, „Pod kolumną Zygmunta”, wyd. 1880, „Dramat jednej nocy”, wyd. 1881). Temat Powstania Styczniowego podnosi dramat „Pod kolumną Zygmunta”. W treść utworów wprowadził autor patetyczne gesty, atmosferę egzaltacji oraz patriotycznej solidarności. Moralny triumf zwyciężonych wymusza na wrogach odruchy szlachetności i szacunku, bądź powoduje nawrócenie się zdrajców i wynarodowionych Polaków.

W 1875 roku w „Przeglądzie Polskim” ukazał się anonimowy „Dramat bez nazwy” (autorką, była Ludwika Broel-Plater), ostro atakujący lekkomyślność czerwonych.

Tragedia Powstania Styczniowego i innych polskich wydarzeń narodowo-rewolucyjnych wzbudzała jednak w świadomości społecznej przygnębienie i silny odruch sprzeciwu wobec celowości ruchów zbrojnych. Szlachta, chcąc uniknąć ruiny materialnej, musiała sama jąć się pracy. Życie w nowych warunkach wymagało pracy powolnej, z dnia na dzień, wytrwałej i ciągłej, pracy rozłożonej na lata. Przed literaturą stawiano zupełnie nowe zadania. Działający we Lwowie redaktor, pisarz i dyrektor sceny teatralnej, Jan Dobrzański pisał: inteligencja narodowa winna przez piśmiennictwo nie tylko oddziaływać na serce, ale wprost wykazywać, jak naród ma chodzić wokół interesów materialnych. A młodzi pozytywiści warszawscy nawoływali („Niwa” 1872): Albo literatura pójdzie ręka w rękę z naszymi interesami zarówno materialnymi, jak duchowymi, albo też pozostanie w tyle, odśpiewując stare litanie nieutulonego żalu i bezmyślnego majaczenia. W pierwszym wypadku przyjmiemy ją do swego towarzystwa i cenić będziemy na równi z innemi użytecznymi produkcjami, w drugim zaś – niech umiera! Nam jej nie potrzeba. Nad twórczością tej epoki zaciążył utylitaryzm. Nowe idee propagowała Szkoła Główna – gdzie uczono pozytywizmu Comte`a, materializmu Moleschotta, Vogta, Büchnera.

                                                                       Piotr Kotlarz

W artykule wykorzystałem fragment z książki „Historia polskiej dramaturgii”.

Ilustracja wyróżniająca: By Artur Grottger – pinakoteka, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=580779